Kajetan miał dziś ogromnie ważny egzamin. Podszedł do testów zapachowych Polskiej Ligii Nosework i zaliczył je śpiewająco. Tym samym nasz Kajtek został przyjęty w poczet zawodników i może zacząć szykować się do pierwszych zawodów.
Nasz Kajetan z Zielonego Roztocza ma naprawdę powody do dumy. Po raz pierwszy zetknął się z noseworkiem dokładnie 11 listopada a do testów podszedł mniej niż 6 tygodni później. W międzyczasie Kajetan solidnie trenował, ale w domu mieliśmy trzy cieczki pod rząd, więc nie miał chłopak łatwo. Kilka dni wypadło z treningów ze względu na wystawy czy randki naszych dziewczyn.

Przygotowanie do testów zapachowych
Mimo krótkiego czasu Kajtek bardzo dobrze przygotował się do testów, ale mimo wszystko było to dla niego wyzwanie. Przede wszystkim testy odbywały się w Lublina, a Kajtuś nie za dużo podróżował. Nie jest obeznany z większymi miastami, gdzie jest duży ruch samochodowy i sporo przechodniów zwłaszcza w okresie przedświątecznym, kiedy krzątaniny jest więcej niż zwykle. Ponadto testy odbywały się w nowym dla niego miejscu i przy nieznanych mu osobach. A nasz wiejski piesek nie czuje się bardzo pewnie, gdy obcy patrzą mu na ręce (czy raczej nos).
Poza tym Kajtek ma dość specyficzny sposób pracy, który dla mnie bywa trudny. Zaczyna od metodycznego przeszukania wszystkiego, sprawdzenia każdego pojemnika i każdego zakamarka. Nad zapachem zdaje się przechodzić zupełnie obojętnie (no może minimalnie dłużej się zatrzymuje) i dopiero po sprawdzeniu wszystkiego wraca do zapachu i go oznacza.
Dla mnie to frustrujące, cierpliwość nie jest moją mocną stroną. A Kajtek wymaga cierpliwości i tego, by mu zaufać i się nie wtrącać. W końcu znajdzie i oznaczy zapach.

Przebieg testów
Na testy pojechaliśmy rodzinnie, jeszcze z Delicją w dodatku. Delicja dodawała Kajtusiowi animuszu. Udało się przyjechać w sam raz. Nie za wcześnie i nie za późno, więc nie było dodatkowego stresu. Na testach pilnowałam jedynie, by nie wychodził za bardzo z ringu, żeby na pewno zmieścić się w czasie a i tak zeszło mu sporo. Jednak najważniejsze, że z Lublina wróciliśmy już jako pełnoprawni zawodnicy.

Teraz przed nami praca nad szybkością i czekamy na pierwsze zawody.








